#GIRLBOSS TALKS: Wywiad z Kasią Khanną

Pierwszy wywiad z serii #GIRLBOSS miałam przyjemność przeprowadzić z Kasią Khanną,  właścicielką agencji marketingowej Refocus zajmującej się działaniami w mediach społecznościowych oraz szkoleniami z wykorzystania Facebooka w biznesie. Kasia przez 10 lat mieszała w Anglii i tam właśnie ukończyła dziennikarstwo na Kingston University oraz Design for Communication na University of Westminster. Pracowała jako redaktor naczelna magazynu wydawanego w Kuwejcie. Obecnie razem z mężem i dwójką dzieci mieszka i powadzi biznes w Bielsku-Białej.

Co sprawiło, że postanowiłaś założyć własną firmę?

W ogóle tego nie planowałam! Wrobili mnie w to!

Zawsze byłam ambitna, ale nie widziałam się w biznesie czy w sprzedaży. Chciałam odnosić sukcesy i nie bałam się ryzyka, więc zdecydowałam się wyjechać do Kuwejtu, by tam objąć stanowisko redaktor naczelnej, ale życie potoczyło się inaczej.

Ze względu na poważne komplikacje w drugiej ciąży, zmuszona byłam na jakiś czas wrócić do Polski i właśnie wtedy partnerzy z Kuwejtu wpadli na pomysł, żeby założyć w Polsce zagraniczny oddział agencji reklamowej, która była wydawcą redagowanego przez mnie czasopisma.

Żeby firma mogła swobodnie działać w Polsce, potrzebny był tu na miejscu prezes i… padło na mnie. Dostałam funkcję i jedną trzecią udziałów w spółce.

Przez dwa lata pracowaliśmy ściśle z Kuwejtem, realizując projekty dla klientów w krajach arabskich. Nigdy nie mieliśmy w planach działać na rynku polskim. Niestety w pewnym momencie partnerzy w Kuwejcie zaczęli się kłócić, opóźniać w płatnościach, aż w końcu całkiem przestali nam przysyłać pieniądze.

Jaki był najtrudniejszy moment w prowadzeniu działalności?

W którymś momencie zorientowałam się, że jeśli nic nie zrobię z pogarszającą się sytuacją, za góra 3 miesiące spółka znajdzie się w poważnych tarapatach finansowych, a ja jako prezes będę za to odpowiedzialna. Miałam zatrudnionych 7 osób na umowy o pracę i żadnych perspektyw na alternatywne źródło finasowania takich kosztów. Podjęłam trudną decyzję o zamknięciu firmy. Z dnia na dzień zwolniłam wszystkich pracowników, wypowiedziałam umowę najmu lokalu i sprzedałam cały majątek spółki.

Ale to nie znaczyło, że się poddałam. Musiałam po prostu zacząć od nowa, na rynku polskim i tym razem bez wspólników. Zarejestrowałam własną działalność gospodarczą i zaproponowałam pracę dwóm kluczowym pracownikom spółki. Chciałam utrzymać choćby tych kilku klientów, których w międzyczasie udało mi się w Polsce pozyskać. Ale niestety musiałam przyjąć jeszcze jeden cios.

Na kilka dni przed podpisaniem nowej umowy, jedna z tych osób postanowiła przejść do innej firmy. Nie było mowy o okresie wypowiedzenia. Nie miałam nawet czasu, by znaleźć czy przeszkolić kogoś innego. Druga osoba w tym czasie przebywała na dłuższym zwolnieniu lekarskim, więc ja zostałam kompletnie sama. Nie byłam w stanie sama zadbać o klientów, więc oni też się ode mnie odwrócili.

To był mój najgorszy moment, ale nie załamałam się, bo znałam już receptę na odbudowanie firmy. Kilka miesięcy wcześniej dołączyłam do organizacji biznesowej BNI. Tam otrzymałam dużo mentalnego wsparcia, mogłam rozwijać swoje kompetencje biznesowe, wzorując się na innych, którzy z sukcesami przeszli tę drogę przede mną. Dzięki BNI diametralnie poszerzyłam swoją sieć kontaktów, a nawiązane relacje biznesowe zaczęły przekładać się na nowych klientów.

Niedawno minęły dwa lata od czasu rejestracji nowej firmy i z dumą stwierdzam, że udało mi się odbudować biznes – bez jakiegokolwiek wsparcia finansowego z zagranicy. Znów mam fantastyczny siedmioosobowy zespół, piękne biuro w prestiżowej lokalizacji, dziesiątki zadowolonych klientów i jestem na dobrej drodze, by w tym roku przekroczyć magiczną granicę 1 mln zł obrotu.

Kto i co inspiruje Cię w biznesie?

Inni przedsiębiorcy – nawet ci, którzy działają w kompletnie obcych mi branżach. Oczywiście fajnie jest wzorować się na firmach, które robią to samo, co my, ale podpatrywanie innych, czasem bardzo odmiennych biznesów, dało mi szersze perspektywy. Bardzo pomaga mi otaczanie się ludźmi biznesu, obserwowanie ich sukcesów i porażek. Bez względu na branżę przedsiębiorcy powinni trzymać się razem, bo wiele się mogą od siebie nawzajem nauczyć.

Szukam też inspiracji na szkoleniach, czytam książki o tematyce biznesowej, oglądam filmiki na YouTube. Ogólnie mnóstwo czasu poświęcam na samorozwój, bo jeśli firma ma się rozwijać, to ja nie mogę stać w miejscu.

Ostatnimi czasy najbardziej fascynuje mnie idea turkusowego modelu zarządzania i budowanie kapitału relacyjnego firmy, czyli po prostu biznes oparty na relacjach.

Najważniejsza rada jakiej udzieliłabyś innym kobietom planującym prowadzenie biznesu to?

Rady mam trzy. Przede wszystkim bądź odważna! Chodzi mi tutaj o odwagę w podejmowaniu wyzwań. Trzeba mieć przysłowiowe „jaja”, żeby podejmować śmiałe decyzje. Nasza kobieca ostrożność czy nieufność może okazać się przeszkodą na drodze do sukcesu, kiedy trzeba iść na całość!

Po drugie, szalenie istotny jest upór i konsekwencja w działaniu. Nie można poddawać się, napotykając trudności. Gdybym porzuciła swoje marzenia w momencie likwidacji spółki, ten artykuł nigdy by nie powstał. Chodzi o to, by na przeciwności losu reagować korektą kursu, a nie powrotem do portu albo skokiem za burtę.

No i najważniejsze jest to, by mieć wokół siebie odpowiednich ludzi. Nawet najbardziej odważna, wytrwała i elastyczna kobieta nie zwojuje świata w pojedynkę. Trzeba budować firmę tak, by pracownicy chcieli być jej częścią. Dużo łatwiej jest osiągnąć sukces, gdy ma się wsparcie ze strony zespołu, na którym można polegać w każdej sytuacji.

A tak na marginesie, to ja uwielbiam współpracować z firmami zarządzanymi przez kobiety! Kobiety inaczej podchodzą do biznesu niż mężczyźni. Mężczyźni często kierują się chłodną analizą, porównują tabelki przychodów i rozchodów, szacują zyski, straty i ryzyko, i na podstawie wyników podejmują twarde decyzje biznesowe… Kobiecy biznes jest inny — oparty bardziej na emocjach. Między zamawiającym a wykonawcą musi być tzw. chemia i obopólna chęć współpracy. To często prowadzi do powstawania więzi, która jest trwalsza niż umowa na piśmie i bardziej dochodowa niż by wynikało z zimnych kalkulacji w Excelu.

Prowadzisz agencję marketingową. Jak zatem najskuteczniej promować swój biznes?

Nie ma jednej metody, która zawsze się sprawdza. Każda firma jest inna. Nawet dwie pozornie identyczne firmy, mogą kierować się kompletnie innymi strategiami w marketingu. Nie można też założyć, że model który sprawdza się w przypadku jednej firmy, można po prostu powielić i wykorzystać w innej. W naszej pracy zawsze kierujemy się indywidualną oceną potrzeb, planów i możliwości każdego klienta. Ważne jest by najpierw pochylić się nad strategią, a dopiero potem dobierać odpowiednie narzędzia.

Z doświadczenia wiem, że firmy w fazie rozwoju często mają bardzo ograniczone budżety reklamowe, a to przecież na starcie reklama jest firmie najbardziej potrzebna. Nie każdego stać na wykupienie reklamy w środkach masowego przekazu czy profesjonalną obsługę agencyjną. Dlatego uważam, że media społecznościowe są fenomenalnym narzędziem marketingowym dla małych i średnich firm.

Nie trzeba mieć od razu dużego budżetu reklamowego, żeby zaistnieć – bardziej liczy się systematyczność. Nawet kilkaset złotych miesięcznie, ale inwestowane mądrze w reklamę na Facebooku, może w niedługiej perspektywie przynieść fenomenalne efekty. Podkreślam jednak, że te kilkaset złotych jest szalenie istotne, bo organicznie (tzn. bez płatnej reklamy) trudno jest docierać do szerokiego grona odpowiednich odbiorców. Najlepiej jest założyć, że wydatki na marketing są częścią bieżących kosztów prowadzenia działalności – jak ZUS czy czynsz – i miesiąc w miesiąc konsekwentnie inwestować w budowanie swojej marki. Z czasem efekty będą coraz bardziej widoczne.

Jakie książki, strony internetowe polecasz osobom które chciałby dowiedzieć się więcej na temat marketingu i promowania firmy?

Trudno o dobrą książkę na temat marketingu w mediach społecznościowych, bo wszystko zmienia się tak dynamicznie, że treści robią się nieaktualne jeszcze zanim książka trafia na półki. Zdecydowanie lepiej jest szukać wiedzy w czasopismach branżowych czy na portalach marketingowych. Artykuły zazwyczaj piszą praktycy, przez co są one aktualne i pokazują szeroki wachlarz narzędzi marketingowych dostępnych na rynku.

Osobiście polecam magazyny:

Zajrzyjcie koniecznie na Fanpage Agencji Refocus, której właścicielką jest Kasia.

Znasz inne #GIRLBOSS które chciałby podzielić się swoją historią? Napisz do mnie na: contact@myfitplanet.pl

 

Photo by Hey Beauti Magazine on Unsplash
Share: